Szczodrość (seria: Paramity)

Szczodrość, dzielenie się, dawanie stanowią istotę bezwarunkowej miłości i ukazują cenną ludzką możliwość uwolnienia się od przywiązania i wywikłania się z pętli oczekiwań.

Z intencją miłości oferujemy nasz czas, zasoby, energię, by służyć dobru wszystkich istot. Uczymy się – poprzez dawanie – dystansowania się do egoistycznych pragnień związanych z wzajemnością. Prawdziwa szczodrość nie oczekuje niczego w zamian. Jej nagrodą jest szczęście innej istoty lub zmniejszenie jej cierpienia. Jej sednem zaś jest sama intencja autentycznej troski o innych.

Szczodrość wypływająca z głębi naszej miłości nie ma nic wspólnego z kompulsywnym dawaniem, które bywa zazwyczaj motywowane naszymi deficytami (dajemy innym to, czego tak naprawdę sami rozpaczliwie potrzebujemy).

Praktykowanie szczodrości uwalnia nas stopniowo z mentalności ubóstwa – postawy umysłowej, którą charakteryzuje ciągłe poczucie braku. Odkrywamy – dając z siebie innym – że mamy tak dużo do podzielenia się; odkrywamy obfitość w nas samych i  w świecie wokół. Odkkrywamy tą zaskakującą matematykę serca, że dając nie biedniejemy – przeciwnie – czujemy się wzbogaceni.

Pielęgnując taką postawę możemy też odkryć w sobie wdzięczność i docenienie tego, co mamy i kim jesteśmy. Możemy też widzieć ogromne pożytki płynące z tej praktyki, a także kontemplować temat nietrwałości nas samych i tego, co posiadamy. Szczodrość stanowi antidotum na chciwość i poczucie braku, nędzy.

Przypomina mi się prawdziwa opowieść z pewnej książki: firma, w której pracował główny bohater (mnich i biznesmen zarazem) zaczęła odnotowywać duże tendencje zniżkowe, wszyscy byli przestraszeni tą sytuacją i mówili o obniżeniu kosztów, redukcji  kadr czy zmniejszeniu nakładów na inwestycje. Jednak mądrością wypływającą z intencji objęcia troską wszystkich istot i zrównoważonego rozwoju okazało się być w tym przypadku wykonanie przeciwnego ruchu. Zwiększone zostały nakłady na inwestycję, a pracownicy otrzymali dodatek motywacyjny. W przedziwny sposób doprowadziło to do rychłego wyjścia firmy z kryzysu, który nota bene ani przez chwilę nie zamanifestował się na zewnątrz. Kierownictwo po prostu „nie kupiło” negatywnego myślenia o upadku, nędzy, porażce. Zaczerpnięcie z poczucia obfitości zasiliło podobne miejsce we wszystkich pracownikach oraz kontrahentach firmy i interes zaczął znów być dochodowy, a nawet zyski wzrosły (podobnie jak wiarygodność i stabilność firmy).

Możemy też obserwować siebie jak reagujemy, gdy dajemy coś innym z miejsca szczodrości, a jak gdy dajemy, gdyż czujemy, że powinniśmy (choć tak naprawdę nie chcemy). W drugim przypadku często czujemy napięcie w ciele, poczucie niezadowolenia, przekraczania naszych granic etc. W pierwszym zaś przypadku odczuwamy zazwyczaj lekkość, radość, zadowolenie. Czujemy, że naturalnie wypływa to z naszej istoty i tak naprawdę to nawet nie my dajemy, ale jest dawane poprzez nas, jesteśmy nośnikiem czegoś większego, a uczestniczenie w tym sprawia nam radość.

Co możemy dawać w ramach tej praktyki? Możemy oferować nasz czas, obecność, wysłuchanie, fizyczną pomoc, jedzenie, pieniądze, ubrania, prezenty. Możemy dzielić się naszą mądrością i doświadczeniem pomagając innym uwolnić się od niewiedzy powodującej pomieszanie i cierpienie. Możemy otaczać opieką słabsze istoty, które nie potrafią o siebie zadbać: dzieci, chorych, zwierzęta (nawet te najmniejsze)….dzięki naszej trosce i obecności mogą się one poczuć bezpiecznie i spokojnie.

Możemy też praktykować paramitę szczodrości w sercu obejmując nią wszystkie żyjące istoty. Możemy ofiarować naszą medytację, odosobnienie, praktyki duchowe ku pożytkowi innych istot. Z perspektywy dobrostanu świata te dary są   o wiele bardziej potrzebne niż długie godziny modlitw, medytacji czy odosobnień. Ten wymiar oczywiście jest bazą, naszym zakorzenieniem, ale obecna sytuacja w świecie i nasze powołanie wzywa nas byśmy wstali z poduszki, wyszli z naszych jaskiń (także tych mentalnych) i zwrócili się ku światu z otwartym i hojnym sercem. Czasami podzielenie się naszym entuzjazmem i pełną radości energią jest  w stanie rozpalić płomień nawet w największej ciemności. Jest to dar bezcenny.

W praktyce tej nie powinniśmy jednak stracić z widoku siebie samych – przecież także jesteśmy jedną z czujących istot. Praktykowanie szczodrości wobec siebie samego może być nie lada wyzwaniem dla tych z nas, których nawykowa tendencja polega na robieniu wszystkiego dla innych. Niestety taka jednostronność prowadzi jedynie do wypalenia, depresji, wyczerpania energii życiowej i często choroby. By mieć siłę zadbać o innych musimy zadbać o siebie.

 

Barbara Tyboń

psychoterapeutka kontemplatywna

(www.creatifs.pl)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s