Rozwój duchowy a kryzys w związku

Rozwój – czy to emocjonalny czy duchowy – jednego z partnerów bardzo często prowadzi do kryzysu w bliskim związku. Jest to całkowicie zrozumiałe z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ jedno z dwojga zmieniło się, relacja także domaga się zmiany. Prowadzi to do różnych – zazwyczaj nieświadomych – procesów u partnera, który może czuć się – w zależności od jego świadomości – zagrożony, gorszy, niewystarczający. Może przeżywać lęk przed zmianą (a być może końcem związku, fantazjuje: znajdzie sobie lepszego), smutek z powodu opuszczenia (ma coś innego), złość, że w “idealny” układ zakradł się jakiś niepożądny element i “miesza w głowie” partnerowi. Lęk przed utratą / opuszczeniem / odrzuceniem jest silny u wielu z nas. Dotyka najbardziej pierwotnych struktur naszego istnienia fizycznego i mentalnego. Zmiana następująca w partnerze rozpoznawana bywa przez nasz wewnętrzny czujnik jako niebezpieczna, zagrażająca bezpieczeństwu, stabilności a nawet istnieniu naszego związku. Jest to w dużym stopniu lęk przed nieznanym oraz opór przed zakwestionowaniem trwania w status quo. Zmiana: uzdrowienie, rozwój, poszezrzenie świadomości u partnera bywa nieświadomie odbierana jako “ten trzeci” – coś, co zabiera nam partnera takiego, jakiego znaliśmy do tej pory i który był już oswojony i przewidywalny. Oczywiście to tylko nasza projekcja wyznaczana przez potrzebę, by czuć się swojsko i bezpiecznie. Zmiana zawsze budzi lęk i niepewność. Jeśli się jej opieramy dołącza się zacięcie, złość….

Jednoczśnie – zgodnie z teorią systemów – jest tak, iż wszystko, co dotyczy jednego z bliskich sobie ludzi ma wpływ także na jego partnera. Zmiana w nim wzywa drugiego do przyjrzenia się sobie i być może do zmiany, na co może on nie być gotowy. Jednak nawet jeśli pojawia się opór to i tak nic już nie będzie takie, jak było wcześniej. Koło świadomości zostało wprawione w ruch, proces jednego z partnerów będzie – czy on tego sobie życzy czy nie – bodźcem dla drugiego. Bodźcem rozwojowym, dzięki któremu może on pójść dalej, widzieć głębiej i wejść w nowe obszary swojej osoby oraz związku lub bodźcem niechcianym, drażniącym. W tym drugim przypadku nieakceptowany / odrzucany będzie rozwijajacy się partner lub krytykowana / podważana będzie jego ścieżka duchowa, psychoterapia czy inna forma, która wspiera go w jego drodze ku większej świadomości.

Jednak to nie wszystko – na głębokim poziomie fakt, iż nasza bliska osoba pracuje nad lub poradziła sobie z jakimś emocjonalnym problemem może stymulować ten sam lub komplementarny obszar u partnera. Jeśli nie dołączy się do tego świadomość tego, co się dzieje na partnera moga być rzutowane na niego silniej niż wcześniej np. żale do matki czy frustracje związane z niezaspokojonymi potrzebami.

Może się tez pojawić zazdrość, zawiść, dewaluacja albo negowanie, ignorowanie, obojętność. Zagrożony partner na różne sposoby próbuje osiągnąć niemożliwe: obronić się przed wpływem, jaki wywiera na niego zmiana w drugiej osobie.

Co w takim przypadku może zrobić osoba, która pragnie zarazem pozostać na swojej ścieżce rozwoju, jak i zależy jej na związku z tym oto partnerem?

Jest to dla niej kolejna, świetna okazja by pracować ze sobą i swoimi emocjami. Potrzebuje ona zobaczyć realnie zarówno niepewność, pomieszanie, lęk i złość partnera, jak i  – przede wszystkim – uczucia, które są w niej samej: żal z powodu braku zrozumienia, frustrację, rozczarowanie. Nie tylko zobaczyć, ale prawdziwie objąć najpierw swój ból, cieprpienie i gniew w tej sytuacji. Później – w miarę możliwości – również uczucia partnera. Potrzeba też wiele cierpliwości i pełnej miłości życzliwości w pracowaniu z sytuacją kryzysu w związku. Pomocna jest ufność w to, że kryzyzs jest zjawiskiem naturalnym i rozwojowym towarzyszącym zmianie i że można przez niego przejść dzięki mądrości, wytrwałości i docenieniu tego, co jest między nami.

Kryzys oznacza także rozstrzygnięcie: czasami prowadzi on do uzyskania świadomości, że nasze drogi z partnerem bardzo sie rozmijają lub już od dawna sie rozminęły tylko broniliśmy się przed tym, by to jasno zobaczyć.

Decyzja o rozstaniu budzi w nas mnóstwo intensywnych i bolesnych uczuć nie tylko z powodu utraty bliskiej osoby, ale także dlatego, że natychmiast wypływają przy tej okazji wszelkie nasze straty poniesione w życiu, często zepchnięte do nieświadomości.

Rozstanie jest więc kolejnym kryzysem: osobistym, życiowym, duchowym i uczuciowym. Jest to rzadka okazja kiedy widzimy więcej niż tylko czubek góry lodowej (to, co świadome). W pewnego rodzaju ekstremalnym stanie (jeśli pozwalamy sobie przeżywać całe spektrum uczuć związanych ze stratą i żałobą) możemy zejść o wiele głębiej w nieznane lub mało odwiedzane obszary naszej duszy. Poznać siebie lepiej, także od tej nielubianej, mrocznej strony. Daje to nam szansę – po przebyciu procesu żałoby – odbudować się na nowo w bardziej integralny, głębszy sposób. Pozwala to także nawiązać bardziej realistyczną i prawdziwszą relację z życiem (którego nieodłącznym elementem jest strata, śmierć, przemijanie) oraz z ludzkim cierpieniem. Możemy poczuć swoje miejsce w ludzkiej wspólnocie i może to otworzyć nasze serce na innych.

Warunkiem możliwości takiego przebiegu kryzysu jest jednak nasza świadoma decyzja, by nie zamykać się na żadną część naszego doświadczenia, by przyjąć wszystko, co się pojawia – z uważnością i współczuciem. Być przytomnym i obecnym, być przy sobie – cokolwiek będzie się działo. Możemy odnaleźć wtedy zagubioną nić intymnej relacji z samym sobą i – być może – odkryć i wziąć sobie coś, do czego nie mieliśmy dostępu lub o tym zapomnieliśmy będąc w związku: moc płynącą z otwartego serca i znajdowania oparcia w samym sobie.

Kryzys w związku może być spowodowany przez różne czynniki. Zmiana w jednym z partnerów zawsze pociąga za sobą pewne konsekwencje dla związku i drugiego partnera. Jeśli jednak spojrzymy na kryzys w taki sposób, iż jest on szansą na pogłębienie naszej relacji z samym sobą i z partnerem wtedy zamiast zamykać się na niego, stawiać opór, zaprzeczać, panikować czy uciekać zaczniemy obserwować, słuchać i przyjmować to, czego chce on nas nauczyć lub dokąd nas zaprasza.

 

 

Barbara Tyboń

http://www.creatifs.pl

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s