Szczęście w dawaniu.

Ostatnio nie lubię słuchać tych pięknych słów: miłość, szczodrość, współczucie. Za bardzo określana przez te wartości idealna sytuacja różni się od tego, co widzę w sobie i wokół siebie. Jednak nawet nie używając tych słów pozostaję otwarta na drobne akty życzliwości, na inspirację, na spontaniczne odruchy – moje i innych.

Zadaję sobie pytanie czym jest współczucie w praktyce i jak mogę się go uczyć. Dzięki spotkaniu z Nipunem Mehtą, założycielem portalu Service Space odkrywam, że można wzrastać we współczuciu i uczyć się – jak w szkole – bezinteresownej hojności. A tak właściwie to uświadamiam sobie, że potrzebuję ciągłego przypominania sobie o tych wartościach. Odkrywam na nowo, że tworzą one coś najcenniejszego w życiu: znaczące połączenia między nami. Zaciekawiam się ekonomią daru. To, co dajemy nie jest gratis, ale stanowi dar – coś osobistego, co płynie z naszego serca, z naszej najgłębszej motywacji, by dzielić się i dawać. Płynie prosto do serca drugiego człowieka. Gratis jest bezosobowym dodatkiem, dar wyraża rzeczywiste widzenie tego oto człowieka, którego spotykamy. Dar może być dla nieznajomego od nieznajomego. Możemy zapłacić rachunek za kogoś lub zostawić mu coś, co jest mu potrzebne. Dar sprawia ogromną radość – nie wiem czy większą obdarowanemu czy dającemu. Dawanie staje się otrzymywaniem. Nipun opowiada historię, w której jego zamożny przyjaciel anonimowo płaci rachunek w restauracji za jakąś rodzinę. Ciekawość reakcji sprawia, iż patrzy na odbicie w oknie tej sytuacji. Nipun patrzy z kolei na niego i widzi łzy radości w jego oczach. Pyta go: “tak więc byłeś obdarowującym czy obdarowanym?”.

Ekonomia daru przenosi nas ze sfery transakcji do obszaru zaufania. Nie wiemy czy płacąc rachunek za kogoś spotkamy się z odwdzięczeniem. Co więcej: nie tego chcemy! Największym darem będzie dla nas gdy obdarowana osoba poczuje się zainspirowana, by okazać życzliwość komuś dalej. Chodzi więc o otwieranie serca, a nie o konkretną odpłatę. Zostawiamy całkowicie to, czy odbarowana osoba obdaruje kogoś innego. Nie wiemy co będzie dalej. Co było wcześniej. Czasami serce potrzebuje czasu, by napełnić się wdzięcznością i zacząć działać z jej poziomu, jednak – jak mówi osoba prowadząca Karma Kitchen (restaurację, w której Twój rachunek wynosi 0 zł a ty płacisz za kogoś kto przyjdzie po tobie) – wcześniej czy później w ludziach rodzi się pragnienie wyrażenia wdzięczności.

Ekonomia daru inspruje do odejścia od modelu konsumpcyjnego ku współdziałaniu na rzecz innych poprzez podejmowanie konkretnych działań wynikających ze współodczuwania. Dawanie nie musi dotyczyć pieniędzy (choć może) i nie ma nic wspólnego z naszą zamożnością. A nawet im większy niedostatek tym większy dar (biblijny wdowi grosz). Dając wychodzimy z mentalności niedostatku i widzimy, że mamy co dawać – w każdym położeniu. Możemy przytulić drugą osobe, dać swój czas, wysłuchać. Ekonomia daru pozwala nam wykroczyć poza nasze wyobcowanie i indywidualizm i nawiązywać autentyczne więzi, tworzyć wspólnoty. Stajemy się silniejsi, także bardziej niezależni od systemu gospodarki rynkowej, mniej podatni na manipulację konsumpcyjnymi pseudowartościami. Więcej w nas autentycznej radości.
W jaki sposób możemy się uczyć wzrastać  w szczodrości, dawaniu czyli ostatecznie we współodczuwaniu z innymi? Możemy szukać aktywnie okazji, by okazać komuś naszą życzliwość, współodczuwanie, hojność. Okazji, by coś z siebie dać. Tylko praktykując te wartości możemy im stworzyć miejsce w naszym codziennym życiu, mogą sie one stać naszym nawykiem. W innym przypadku będziemy o nich tylko myśleć, czytać, mówić. Bez przełożenia na codzienne drobne sytuacje będzie w nas narastać – a znam to dobrze – rozdźwięk między tym, jacy chcielibyśmy być a jacy jesteśmy.

Dając doświadczamy radości i mocy płynącej z tworzenia wspólnoty z drugim człowiekiem. Nipun opowiada o dziewczynie, która codziennie idąc do szkoły spotykała na swej drodze żebraka, wrzucała mu czasami do miseczki parę groszy, ale nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy. Dawanie z serca wymaga odwagi. W jej przypadku odwaga wyraziłą sie w tym, iż dziewczyna któregoś razu spojrzała na niego i zaczęła z nim rozmawiać. Okazało się, że był to wspaniały człowiek. Oraz, że potrzebował międzyludzkiej wymiany bardziej niż tych paru groszy. Z czasem ta dwójka zaprzyjaźniła się. Roman przestał być anonimowym żebrakiem, stał sie żywą, czującą osobą, która okazała się być wspaniałym darem dla młodej Sandry.

Nie chodzi nam o bezmyślne dawanie. Ani o dawanie tego, co nam zbywa. Uwaga też na dawanie na bazie projekcji: dajemy wtedy to, co sami chcielibyśmy otrzymać. Na głębszym poziomie w dawaniu szukamy drzwi do serca drugiej osoby. Zauważamy jej istnienie, widzimy ją. Bez wzgledu na to co oraz jak mało czy dużo możemy dać dajemy zarazem coś najcenniejszego: ludzkie ciepło, uwagę, zainteresowanie, zobaczenie drugiej osoby. Często bywamy zdziwieni jak dużo otrzymujemy w zamian.

Czasami chodzi o powtrzymanie się przed jakimś działaniem, które wynika ze złości, chęci odwetu, które to uczucia powstają przeważnie ze zranienia, jakiego doświadczyliśmy w relacji. Wybaczenie nie jest niewidzeniem krzywdy ani niepamiętaniem, ale świadomie podjętą decyzją, by nie trzymać w sobie urazy. Nipun opowiada o znajomym, któremu sąsiad wybił szybę w aucie, które zostało źle zaparkowane i zabierało nieco za dużo (potencjalnie jego) miejsca. W pierwszym odruchu znajomy chciał w odwecie zrobić to samo. jednak pozstanowił ochłonąć i pomyśleć na spokojnie jak chciałby zareagować. Postanowił odpuścić tą sprawę. Ale przyszła do niego inspiracja, by zrobić coś, co będzie w tej sytuacji wyzwaniem. Zostawił pod drzwiami sąsiada pudełko słodyczy. Ku swojemu zdziwieniu za jakiś czas administraor nieruchomości przyniósł mu dokument mówiący, że ktoś zapłacił za niego czynsz w tym miesiącu. Była to dokładnie kwota, jaką musiał przeznaczyć na naprawę auta.

Praktykując szczodrość nie oczekujemy niczego od nikogo. Praktyka polega na prostocie ciągłego dawania. Naszą motywacją jest – według słów Gandhiego – być zmianą, jakiej pragniemy w świecie. Najlepsze, co może się wydarzyć to to, iż nasze działania pobudzą czułe, nieobojętne na los innych miejsce w sercu drugiego człowieka.

By móc bezwarunkowo dawać potrzebujemy pokory. Nie chodzi o aspiracje naszego ego, ale o sam dar. Chcemy wierzyć, iż dając tworzymy sieć niewidzialnych połączeń, która oplatać będzie świat zapalając w różnych miejscach światełka dobroci i życzliwości. Odkrywamy także, że bycie szczodrym, współczującym człowiekiem buduje nas samych i sprawia, że doświadczamy więcej poczucia szczęścia. A im większe to poczucie tym bardziej pragniemy dawać. W tym przypadku cóż za błogosławione błędne koło dobroczynności!:)

 

 

autorka: Barbara Tyboń – psychoterapeutka, coach, praktykująca w tradycji Shambhala. Więcej na: www.creatifs.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s