Jak znaleźć duchową nauczycielkę?

Powracam do tematu nauczyciela duchowego* w nowej odsłonie. Nie chodzi o płeć, ale o to jakimi darami może i chce dana osoba się z nami podzielić. Piszę o nauczycielce duchowej gdyż często to kobiety niosą w sobie to powołanie. Jakże często jednak także nie dają sobie do tego prawa pozostając w roli opiekunek, terapeutek, matek, nauczycielek dzieci. Te role są ogromnie ważne jednak rzadko która kobieta pozwala sobie na to, by sięgnąć dalej, wsłuchać się w siebie bezwarunkowo, rozpostrzeć swe skrzydła w całej okazałości i przyjąć to, co jest jej unikalną ścieżką. Na szczęście znam takich kilka.

Sformułowanie duchowa nauczycielka pozwala nam też nieco zdystansować się do tego, co w naszych czasach spotkało wielu duchowych nauczycieli, którzy okazali się “kolosami na glinianych nogach” (Anthony Storr). Sama koncepcja duchowego nauczania, a może i duchowości stała się mocno podejrzana i skompromitowana zachowaniami oraz słowami duchowych nauczycieli i przewodników  z różnych obszarów. Zdrowa nieufność chroni nas przed podążaniem za kimś, kto mianuje siebie duchowym nauczycielem nie posiadając do tego odpowiednich kompetencji, cech czy doświadczenia. Jednak co mamy zrobić jeśli potrzeba transcendencji, duchowości i rozwoju w tym obszarze jest w nas żywa?

Piszę o tym gdyż widzę taką potrzebę w osobach, z którymi mam przywilej pracować w ramach psychoterapii, coachingu czy prowadząc zajęcia i warsztaty. Jedyne, czym mogę się podzielić to moje własne doświadczenie w tym obszarze.

Od kiedy pamiętam wybierałam sobie “ulubionego” nauczyciela i nawiązywałam z nim więź. To były różne osoby w różnych momentach życia, ale więź ta trwała przeważnie tak długo, jak długo byłam na jakimś etapie rozwoju (widzę to dopiero wraz z upływem czasu). Gdy ten etap się kończył, relacja rozwiązywała się w naturalny sposób. A rozstania – choć bolesne – były dla mnie ogromnie wzbogajające.

Oczywiście każda z tych osób zapisała się w moim umyśle i sercu i w tym sensie więź trwa. Jednak nie ma potrzeby spotkania. Czasami przywiązanie jest dla nas bardzo ważne więc trwa nawet i całe życie, czasami druga osoba jest dla nas tak ważna, że nie chcemy jej “stracić”. Jednak warto też uświadomić sobie, że bywa tak, iż podążając ciągle za kimś nie mamy szansy odkryć i rozwinąć pełni swojego potencjału.

Dla mnie jednak etap “podążania za”, inspiracji, wsparcia, żywej relacji uczeń – mistrz jest niezwykle istotnym etapem inicjacji w dorosłe życie, w daną jego dziedzinę czy na ścieżce duchowej. Miałam wielkie szczęście przebywać ze wspaniałymi nauczycielami. Jedni z nich uczyli mnie tylko poprzez swoje słowa (książki), inni poprzez obecność, towarzyszenie, długie rozmowy. Pochodzili z różnych środowisk i różnych duchowych / filozoficznych / psychologicznych ścieżek.

Gdzie można dziś spotkać duchową nauczycielkę / nauczyciela? W czasach gdy nikt poważny raczej tak siebie nie określi (co innego jeśli twierdzą tak uczniowie:)… Wydaje mi się, że skrywają się oni /one w wielu miejscach. Słowo skrywają sugeruje jednak, że nie będą na pierwszej pozycji w wyszukiwarkach, w telewizji czy na pierwszej stronie gazet. Wielcy nauczyciele nie potrzebują rozgłosu. Czasami przychodzi on sam jako uznanie dla ich czynów, mądrości, postawy moralnej:  matka Teresa, siostra Małgorzata Chmielewska. Wynikać też może z piastowanej funkcji: Dalajlama, papież Franciszek. Takie osoby mogą inspirować nas na odległość, ale małe są szanse, że nawiążemy z nimi osobistą więź. Z moich doświadczeń wynik, że osoby, które mogą nas zainspirować, poprowadzić, wesprzeć nasz duchowy, moralny, emocjonalny rozwój znaleźć możemy w takich obszarach jak: duchowości (różne, nadal, tak), psychoterapia, coaching, mentoring, szkoła czy uczelnia wyższa, holistyczne ścieżki pracy ze zdrowiem, joga, medytacja….napewno ta lista nie jest kompletna i trochę wygląda jakbym wszystkie te zawody wrzucała do jednego worka. Tak naprawdę chcę tylko powiedzieć: prawdziwego duchowego nauczyciela / lkę znaleźć można wszędzie, a zarazem jest to naprawdę niełatwe zadanie.

Przeważnie potrzebujemy sprawdzić daną osobę, na różne sposoby pod kątem tego czy to, co przekauzje światu jest autentyczne, czy jest spójna z tym, co mówi / publikuje, czy jest uczciwa, ma dobre intencje, a także jakie tradycje za nią stoją (jej nauczyciele/treningi/własne procesy) i uprawomacniają jej nauczanie.

Jak to się przeważnie wydarza? Ktoś nam się “podoba” (przyciąganie) czujemy intuicyjnie, że dana osoba może nam pomóc, dokądś poprowadzić, bo widzimy / czujemy, że ona też tam zmierza i jest bardziej od nas zaawansowana na tej ścieżce (więc zakładamy, że może się z nami podzielić doświadczeniem i mądrością). W pierwszej fazie często gromadzimy o niej wszelkie możliwe informacje – pisane i ustne. Jej publikacje, nagrania – cokolwiek jest (ilość materiału nie świadczy jednak o kompetencjach) oraz opinie osób, które miały z nią kontakt. To ostatnie jest szczególnie ważne. Może skierować nas ku podjęciu działań, by umówić się na spotkanie. Znów czy jest to łatwe czy trudne nie jest oznaką czy trafiamy do wartościowej osoby (duchowi nauczyciele są zazwyczaj skromni, mogą mieć wielu uczniów/pacjentów/studentów…, ale niekoniecznie dadzą nam to odczuć…często, jeśli jest to możliwe, podadzą nam pierwszy wolny termin). Spotkanie – to część rozstrzygająca w tym procesie – nasz wewnętrzny radar wyłapie bowiem każdą nieprawdziwość czy niespójność. Czasami jednak mamy swoje własne uwarunkowania związane z brakiem zaufania i wtedy nawet jeśli wszystko jest w porządku potrzeba sporo czasu, by zbudować relację, w której będziemy mogli się otworzyć.

Dobry nauczyciel jest według mnie lustrem: pokazuje nam to, co w nas piękne i to, co brzydkie, bez oceny, ale i bez uników. Bezwarunkowo służy naszemu dobru, uzdrowieniu, rozwojowi, przebudzeniu. W idealnym przypadku jest w pełni zrealizowanym człowiekiem lub podąża tą drogą: wie kim jest, czego pragnie a czego nie, co jest ważne, a co nie. Zna dobrze siebie dlatego może nam towarzyszyć nie rzutując swoich potrzeb czy zranień na nas. Poznał życie, zarówno radość, jak i cierpienie, sam przeszedł przez swoje duchowe ciemności, procesy uzdrawiania i jest gotowy na to, by dzielić się swoją mądrością w naturalny, organiczny sposób. Niczego nie wymyśla, to, co cenne wypływa z niego i magicznie bywa dokładnie tym, czego poszukujemy. Taki nauczyciel będzie zrównoważony i będzie służył życiu, będzie potrafił cieszyć się naszymi postępami i pochylał się ze współczuciem nad potknięciami. Będzie prawdziwie obecny przy nas, a my będziemy to czuć.

Nie oznacza to, iż autentyczny duchowy nauczyciel/ka ma być ideałem. Często możemy rozpoznać tą autentyczność po tym, iż on/ona nie obawia się mówić wprost o swoich słabościach i przynawać się do niewiedzy. Chodzi o przejrzystość, a nie wszechwiedzę. Przejrzystość pozwala nam ufać i wchodzić w relację, w której sami stajemy się przejrzyści – dajemy się poznać, naprawdę i poznajemy sami siebie, dogłębnie. Prawdziwy nauczciel prowadzi nas do tego, iż z czasem stajemy się nauczycielem dla samego siebie, a w niektórych przypadkach także dla innych.

 

 

* wcześniejszy tekst na tym blogu

Barbara Anna Tyboń

http://www.creatifs.pl

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s