Przesłanie o słowie

Jaki będzie ten Nowy Rok? I na co mamy wpływ, a na co nie?

W tradycji chrzescijańskiej (i nie tylko) stwarzanie świata wiąże się z użyciem słowa. Bóg mówi i to się staje. Czy możemy sobie wyobrazić co byłoby, gdyby nasze słowa miały moc tworzenia rzeczywistości? A może, w ukryty i cichy sposób, jednak tkają one podszewkę tego, co widzimy jako wydarzenia, fakty i sytuacje?

Proponuję, zamiast / oprócz postanowień noworocznych, refleksję nad kilkoma pytaniami związanymi z tym, co tworzymy za pomocą słów.

Co mówimy sobie i innym? Czy bez świadomości powtarzamy te same przestarzałe myśli, które donikąd – poza może lękiem, frustracją i zwątpieniem – nas nie doprowadziły? Czy też przejmujemy stery i uważnie przyglądamy się wypowiadanym przez nas słowom (do siebie, jak i do innych)? Czy nasze słowa powodują chaos i prowadzą do osłabienia czy, przeciwnie, dodają wiary i mocy (nam, innym)?

Pracując z drugim człowiekiem często doświadczam mocy wypowiadanych słów, szczególnie jeśli jest to właściwy moment i kontekst. Takie słowa mogą zmienić ludzkie życie. I nie jest to efekt mojej osobistej mocy, ale siła wiary i głębokiego odczucia drugiej osoby. Daję słowo temu, czego druga osoba wewnątrz siebie doświadcza, ale dotąd pozostawało to nienazwane. Doświadczam tej twórczej mocy słowa zarówno, kiedy coś jest niezykle pomocne, budujące, jak i kiedy się pomylę. W tym drugim przypadku znów sięgam po słowa, jak najbardziej prawdziwe, by przeprosić i skorygować. Kiedy brak mi słów, milczę, a kiedy czuję pomieszanie sięgam po najprostsze słowa. I doświadczam, że jedynie takie słowa są skuteczne, które sięgają drugiej osoby. Zazwyczaj są to słowa z serca…

Znam tez dobrze pułapki słów pięknych i mądrych, które nic za sobą nie niosą, są ozdobnikiem lub manifestacją rzekomej mocy czy wtajemniczenia. Za nimi stoi pustka. Są też potoki słów, które mają ukryć to, co istotne tu i teraz, a co niekoniecznie lub z dużym trudem da się wyrazić słowami. Ukrywanie się za historiami, interpretacjami, analizami. I moc słów, które nazywają rzeczywistość, które przecinają iluzje i intelektualne wycieczki-ucieczki.

Widzę też moc słów, a szczególnie nawyków myślowych, które powtarza moja głowa niczym na automatycznym pilocie. Widzę mechanizmy nakręcania się historii wokół jednej lękowej myśli. Wiem też, że mogę być bardziej świadoma tego, co mówię do siebie w myślach, modyfikować ich treść, nie zgadzać się na autosabotaż, mozolnie zmieniać nawyki.

Czego słuchamy?… tak naprawdę…czemu pozwalamy przenikać głęboko do naszego jestestwa? Na poziomie indywidualnym, interpersonalnym, ale także w obrębie większych systemów. Czy kupujemy kłamstwa, masowo produkowane, usypiające naszą czujność, podtrzymujące naszą życiową drzemkę? (na którą pozwala nam stwierdzenie, że wszystko jest ok i możemy dalej kupować / nie angażować się / produkować śmieci / wycinać lasy….).

Komu wierzymy? W co wierzymy? Czego słuchamy i czemu jesteśmy posłuszni? Za czym idziemy? W drobnych codziennych krokach – do przodu, w bok, w tył…. Kogo obdarzamy autorytetem? Gdzie leży prawda?

Z upływem lat coraz mniej słucham tego, co na zewnątrz i zdecydowanie nie wierzę, iż “ktoś tam” jest zainteresowany moim szczęściem i rozwojem. Mam bardziej otwarte oczy umysłu i serca na prawdę, którą potrzebuję przyjąć intelektem, sercem i ciałem, prawdę “ucieleśnioną”. Wyraźnie widzę, że spełnianie oczekiwań innych prowadzi do zniewolenia. Skąd też “ci inni” mieliśby wiedzieć kim tak naprawdę jestem i czego mi potrzeba? To, co widzą, to najczęściej ich własne projekcje (mechanizm nieświadomy) lub własny interes (manipulacja). Oczywiście bywają też osoby – przyjaciele czy rodzina, nauczyciele czy inni przewodnicy, którym naprawdę na nas zależy i pragną naszego szczęścia. Niestety niektórzy z nich w pudełko z napisem szczeście wkładają własne jego wyobrażenie. To, co mi się sprawdza to słuchanie siebie, regularne wsłuchiwanie się we własne potrzeby i pragnienia, w to, gdzie jestem w danym momencie oraz słuchanie innych, tych, których cenię, przez których czuję się widziana, tudzież tych, którzy dzielą się po prostu swoją potwierdzoną doświadczeniem mądrością. To, co we mnie spotyka się z tym, co przychodzi z zewnątrz i jeśli pojawia się uczucie z głębu trzewi “tak, to jest prawda”- idę za tym.

Nowy rok, jak i kolejne, tak mi się wydaje, będzie taki, jakim go współ-stworzymy. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale, jak pisał Viktor Frankl, nawet w najbardziej ekstremalnej sytuacji mamy wpływ na swoją odpowiedź. Jak więc będziemy odpowiadać na to, co będzie nas spotykać – indywidualnie, w rodzinach, społeczeństwach, globalnie?

Tu mamy wpływ. Głosujemy na coś każdym naszym drobnym wyborem. Rozmycie odpowiedzialności i poczucie, że świat kierowany jest jakimiś bezosobowymi siłami to świetna wymówka dla naszego ego, które może dalej zajmować się sferą komfortu ja/mi/moje. To jednak nie są już czasy kiedy obojętność i odwracanie oczu może być usprawiedliwione. Żyjemy w mrocznych czasach, o czym pisała w ubiegłym wieku Hannah Arendt, a mroczność ta polega także na ujawnianiu się cienia wszystkiego, co do tej pory było malowane w jasnych barwach wzrostu, dobrobytu, przyspieszenia cywilizacyjnego, demokracji… Innymi słowy trupy wypadają z szafy, a raczej odkrywamy, do czego doprowadziła bezmyślna eksploatacja oraz ignorancja konsewkencji naszych działań.

Zachowanie oczu szeroko otwartych, czujnych uszu, wrażliwego serca, jasnego umysłu i zdrowego ciała pozwala nam brać świadomy udział w czymś o wiele większym, w czymś, co otrzymaliśmy od naszych przodków i co przekażemy przyszłym pokoleniom. To coś to dar życia na planecie Ziemia. Czy istnieje coś cenniejszego?

 

Tekst: Barbara Anna Tyboń

http://www.creatifs.pl

Foto: sztuka Aborygenów, galeria w Sydney

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s