Spotkanie z cieniem

Kiedyś przyszedł do mnie mężczyzna: w tzw. średnim wieku, po jego twarzy było widać, że wiele w życiu przeszedł. Jego ubranie i fryzura były w pewnym nieładzie, jednak rozmowa toczyła się klarownie, a jego maniery były nienaganne.

Im dłużej go słuchałam tym większy czułam w sobie smutek i poczucie przytłoczenia oraz bezradności. Z tego, co opowiadał, jego los od samego początku naznaczony był różnymi traumami. Oczywiście miało to przełożenie na jego obecną sytuację, którą nazwałabym walką, by utrzymać się na powierzchni życia: by zarobić na swoje potrzeby, mieć jakieś zajęcie, kontakty międzyludzkie. To ostatnie zdawało się być najbardziej problematyczne. Mężczyzna ów cierpiał na poważne zaburzenia psychiczne i, o ile we wstępnej fazie znajomości wszystko toczyło się w miarę dobrze, o tyle później – po bliższym poznaniu – był notorycznie odrzucany.

Mężczyzna ów, nazwijmy go Nikolas, cierpiał od lat na schizofrenię paranoidalną, która objawia się przede wszystkim obecnością urojeń i halucynacji. Często są to omamy słuchowe. Nikolas słyszał jak sąsiedzi namawiają się, by zrobić mu krzywdę przez co żył w nieustannym strachu. Cierpiał na urojenia prześladowcze, miał też poczucie, że inni ludzie mogą czytać jego myśli. Wychodzenie z domu stanowiło dla niego wyzwanie, które jednak podejmował wychodząc do pracy, na spotkanie z lekarzem czy do teatru.

Nikolas miał wrażliwą, artystyczną duszę. Szczególną fascynację budziły w nim spektakle teatralne, zbierał pieniądze, by móc chodzić na wszystkie sztuki w pobliżu, a jeśli coś wzbudziło jego ciekawość potrafił jechać także przez pół miasta. Nikolas cieszył się tą swoją pasją jak dziecko i kiedy opowiadał o teatrze na jego twarzy obecny był uśmiech, a ciało rozluźniało się. Miał w sobie coś z aktora. Niestety czasami wracając późno Nikolas doświadczał aktów przemocy i wandalizmu. Wolał o tym milczeć.

Nikolas miał stałą pracę, zrabiał mało, pracował fizycznie, ale pracował już od kilku lat w jednym miejscu. Tak, brał regularnie leki i rozmawiał z psychoterapeutą więc prawdopodobnie osoba z zewnątrz uważałaby, że “wszytsko z nim w porządku” (dzięki leczeniu objawy choroby były w remisji). Jego zwierzchnik w pracy miał go za dziwaka (znał diagnozę, ale niewiele mu to mówiło), jednak doceniał jego stałość i sumienność.

Nikolas marzył o tym, by mieć przyjaciela. Niestety dotychczasowe relacje, czy to z kobietami czy mężczyznami, nie kończyły się dobrze: albo czuł się wykorzystywany i lekceważony albo miał poczucie, że druga osoba oczekuje żeby był zdrowy…..

Nikolas miał psa. Była to najbardziej satysfakcjonująca relacja w jego życiu. Pierwszy raz doświadczył bezwarunkowej miłości, przywiązania i radości. Cokolwiek by się nie działo pies był obecny i całym sobą cieszył się, gdy Nikolas wracał do domu.

Dzieci sąsiadów mówiły o nim: “ten dziwny pan z psem”. Jemu to nie przeszkadzało. O ile nie miał ataku psychozy, gdy głosy mówiły mu, że ktoś chce psa zabić. Był gotów bronić go za wszelką cenę.

Nikolas był dwa razy w szpitalu psychiatrycznym, tam otrzymał diagnozę i leki. W zasadzie odczuł to jako ulgę gdyż od zawsze twoarzyszyło mu poczucie dziwności i tego, że różni się od innych ludzi. Teraz wiedział jak to mówił “na czym stoi”. Lekarz powiedział mu, że o ile będzie przyjmował leki i rozmawiał z terapeutą jego stan powinien być stabilny. I tak też było, chociaż “ten drugi” zawsze gdzieś tam z tyłu był obecny i Nikolas wiedział, że jeśli przerwie leczenie choć na chwilę jego głos powróci.

Nikolas był zadziwiony i poruszony tym, iż, w przeciwieństwie do inncyh osób w jego życiu, pani terapeutka nie uważała treści, które pojawiały się w omamach i urojeniach za nie mający sensu bełkot. Zdawało się, że szanowała go – zarówno zdrową, refleksyjną część jego psychiki, jak i chorą, urojeniową. A przede wszystkim słuchała tego, co ma do powiedzenia. Było to przedziwne doświadczenie, jakby jakiś nowy obszar się odsłaniał. Nikolas bardzo chciał mieć taką osobę w swoim życiu, ale to tylu porażkach obawiał się nawiązywać bliższe więzi. Nie bardzo też wiedział jak.

Sam nigdy nie doświadczył bezpiecznej relacji. Jego ojciec odszedł, gdy tylko się urodził, a matka próbowała sobie radzić z emocjami za pomocą narkotyków. Nikolas powiedział tylko: “to nie był dobry start”. Niestety, w rodzinie zastępczej, do której trafił, gdy odebrano matce prawa rodzicielskie, też nie miał wspierających warunków. Czwórka dzieci, dla których stanowił konkurencję i zagrożenie nękała brutalnie najmłodszego.

Często słyszymy, że schizofrenia to choroba o dużym komponencie genetycznym. Spróbujmy sobie zatem wyobrazić dwa scenariusze.

Nikolas, po odebraniu matce biologicznej, zostaje adoptowany przez pełnych miłości i cierpliwości rodziców, którzy stwarzają mu swoją obecnością, pozytywnymi uczuciami, a także konkretnym wsparciem środowisko, w którym może on zacząć regenerować się ze swojej traumatycznej przeszłości oraz zacząć zahamowany rozwój. Rodzice adopcyjni wiedzą przez co przeszedł i korzystają z pomocy profesjonalistów, żeby wiedzieć, w jaki sposób postępować, by dziecko mogło poczuć się bezpiecznie i stabilnie. Nikolas, być może, będąc w takiej rodzinie będzie miał łatwiej z odnajdywaniem porozumienia z innymi ludźmi, a jego lata szkolne będą znacznie mniej dramatyczne niż w bardziej negatywnym scenariuszu. Mając model kochającej rodziny (a przede wszystkim to doświadczenie) być może Nikolas będzie w stanie sam stworzyć rodzinę czy związek. Być może znajdzie pracę zgodną z jego zainteresowaniami… może zostanie aktorem albo reżyserem? I, ostatecznie, jest taka możliwość, że choroba psychiczna w ogóle się nie pojawi albo jej forma będzie miała o wiele łągodniejszy przebieg.

Jak mówi neuronauka w kwestii dziedziczenia potrzebny jest klucz i zamek. Jeśli kluczem jest jakaś odziedzczona tendencja to – o ile nie odnajdzie ona zamka (środowisko sprzyjające jej ujawnieniu się) – raczej nie przejawi się ona w rzeczywistości.

Teraz wyobraźmy sobie inny scenariusz. Nikolas traci pracę i nie może znaleźć nic innego. Jako bezrobotny nadal może korzystać z opieki medycznej, ale terminy oczekiwania są długie. Traci terapię, na którą chodził. Ma trudności z zapłaceniem czynszu oraz utrzymaniem siebie i psa. Nie mówiąc już o teatrze, z którego musi zupełnie zrezygnować. Odtąd stoi tylko na ulicy i ogląda repertuar. W końcu zostaje eksmitowany przez właściciela. Rozpoczyna życie bezdomnego. Ten dziwny pan i jego pies. Czy sąsiedzi pomyślą co się z nim stało?

Nadal ma leki, ale w warunkach życia na ulicy często zapomina je brać. Zapada w trans halucynacji, w których widuje lepszą wersję rzeczywistości: jest ważny, jest kochany, inni ludzie interesują się nim. Przebywa coraz częściej w alternatywnej rzeczywistości. Gdy powraca na ziemię widzi jasno: jakby nie istniał, nikt go nie widzi, mógłby tu równie dobrze umierać, a nikt mu nie pomoże. Czasami chodzi na powolny spacer pod teatr, po drodze widzi billboardy z reklamami (“nowy SUV XXL – rata tylko …../ miesięcznie”), plakaty wyborcze (“lepsza przyszłość z naszą partią”), roześmianych, eleganckich ludzi, pary i dzieci. Coś się w nim zaciska. Gdy przestaje móc już znosić ten ból zaczyna pić, pije co jest dostępne. Traci psa. Traci wszystko.

* * *

Nikolas opowiedział mi swoją historię. Jestem poruszona. Nie wiem jak mogłabym mu pomóc. Nie chcę Go okłamywać. On nie wie po co przyszedł, na co miał nadzieję. Był na moim otwartym wykładzie i coś go poruszyło. Patrzę mu w oczy i mówię o tym, co czuję. O smutku, przytłoczeniu i bezradności i pytam co mogłabym dla niego zrobić. On uśmiecha się i mówi: “już pani zrobiła. Niczego więcej nie trzeba. Właśnie tylko wysłuchanie, autentyczne współczucie, ta iskra, co przechodzi z serca do serca. Człowieczeństwo. To wszytsko, czego potrzeba. Dziękuję. Pójdę już.”

Nikolas wstał, uścisnął moją i poszedł. Już nigdy więcej Go nie spotkałam. Myślę o Nim czasami. Dzięki niemu myślę szerzej, uważniej, bardziej współodczuwająco. Nie tylko o jednostkach , ale o systemach (rodzina, społeczeństwo, inne środowiska), jak wielki mają na nas wpływ. Jak bardzo indywidualistyczna zachodnia kultura chce widzieć ja jako “kowala własnego losu”.

 

tekst ten powstał na bazie faktów (wszelkie dane zostały zmienione) oraz z inspiracji trudnego, poruszającego filmu “Joker”

 

Barbara Anna Tyboń

http://www.creatifs.pl

foto: Nick Fewings

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s