L Ę K

Kiedy zaufasz swojej podstawowej naturze pozbędziesz się lęku…” Thich Nhat Hanh w: Śmierci nie ma, lęku nie ma.

Pamiętam, kiedyś, jako nastolatka, czytałam poradnik o radzeniu sobie z lękiem. Nie dość, że przeżywałam różnego rodzaju lęki, zahamowania i nieśmiałość to jeszcze skrywałam to przed światem. No więc czytałam ten poradnik będąc zagranicą, a nie były to czasy kiedy podróże były czymś powszechnym, tak więc, możecie sobie wyobrazić, jak na raczej lękową osobę mogła wpływać nowa sytuacja, obcy ludzie, obce środowisko, nieznany język…W książce – o ile pamiętam – były jakieś ćwiczenia do wykonania i – ponieważ jednocześnie lubię wyzwania – tamtego dnia postanowiłam zrobić coś, czego się bardzo obawiałam….Nie chodzi w tej historii o opisywanie co, jak i z kim, ale o sam fakt: odłożyłam na bok lęki (oraz książkę) i ….doświadczyłam wspaniałej przygody. Lęk kompletnie zniknął, pojawiło się dużo innych uczuć. Dużo życia, energii. Tak, jakby coś zostało wprawione w ruch…

Dlaczego dzielę się jedną ze swoich (starych) historii teraz?

W tym czasie, koronawirusa, różnego rodzaju ograniczeń, wielkiej niewiadomej w każdym niemal obszarze życia, możemy doświadczać wielu lęków. To naturalne. Innych uczuć oczywiście też doświadczamy, ale dajmy dziś, tu i teraz, miejsce lękowi. Zamiast zagłuszać go, uciekać, zajmować czymś umysł, by nie czuć i nie myśleć, zróbmy teraz dokładnie odwrotnie.

Poczuj go w ciele. Gdzie on jest ten Twój lęk? Jaką ma postać? Jaki kształt? Fakturę? Barwę? Temperaturę? Czy to osoba, krajobraz, rzecz? Dowiedz się o nim jak najwięcej, teraz. Ilekroć poczujesz się przytłoczona/y powróć do świadomości oddechu oraz czucia swojego ciała podtrzymywanego przez ziemię… 

Czy możesz przyjąć ten lęk, te doznania w ciele? Nic więcej, tylko pozwolić mu być tu i teraz. Dać mu miejsce w sobie, dać mu czas…..Jeśli nie to przyjmij z czułością swoje nie. Tak jest też w porządku.

A jeśli możesz mu powiedzieć TAK to wybierz się na wewnętrzny spacer ze swoim lękiem. Co to za lęk? Bardziej strach? Obawa? Zamartwianie się? Czy dobrze go znasz? Od jak dawna z Tobą jest? Kiedy się pojawia? Co mu zawdzięczasz, a co Ci uniemożliwił/a? Może pamiętasz od kogo otrzymałeś ten lęk? Dzięki komu się z nim spotkałeś? Czy oby napewno to Twój lęk? 

Zauważ jak lęk reaguje na to, że dajesz mu uwagę? Rośnie? Zmniejsza się? Zmienia się w inne uczucie? Opowiada historię? Daje Ci lekcję? Znika? Obezwładnia Cię? Zauważaj to, co się wydarza w Tobie z chwili na chwilę, nie podążając za żadną historią. Bądź ciekawa/y, eksploruj. Nie oceniaj. Nie szukaj na siłę. Pozwól się pojawiać temu, co przychodzi.

Gdy poczujesz, że już masz dość lub lęku tak naprawdę już nie ma w tej chwili, odpuść. Puść tą eksplorację. Uwolnij lęk. Podziękuj za to, czego Cię nauczył i pożegnaj go. Wejdź w nową chwilę ze świeżym podejściem. Jeśli lęku nie ma to co jest? Może odkryjesz w sobie kolejny lęk…przed wolną przestrzenią…przed pustką. A może odetchniesz z ulgą. Może doświadczysz przyjemności przebywania w stanie bez uczuć i myśli. Choćby przez kilka sekund. Cokolwiek jest, przyjmij to. I wyrusz przed siebie, pamiętając, że zawsze możesz powrócić do spokoju, do przestrzeni świadomości w sobie.

“Kiedy zaufasz swojej podstawowej naturze pozbędziesz się lęku…”. Wiem dobrze, iż od odkrycia do zaufania czasami prowadzi długa droga. Znam tę drogę i niejedną na niej zasadzkę. Znam różne psychologiczne teorie, jak i duchowe praktyki. Pielęgnuję moje połączenie ze Źródłem, nieskończoną świadomością, podstawową dobrocią czy Bogiem (jakkolwiek zechcecie TO nazwać) w sobie. Jednak lęki wciąż sie pojawiają: co będzie dalej? z nami, ludźmi? z Ziemią? czy ktoś z moich bliskich nie zachoruje / umrze? czy będę mogła pracować / zarabiać? co z moimi / naszymi planami? jak bardzo moja wolność zostanie ograniczona? co jeszcze może się wydarzyć?…….

To, co pomaga to regularne umieszczanie przychodzących lęków w “kołysce miłującej życzliwości” (określenie Chogyama Trungpy Rinpoche). Utulam lęk bieżący, słuchając go, ale nie podążając za nim. Nie pozwalam na kumulowanie się wielu lęków, bo wtedy sama się gubię. Daję sobie / moim uczuciom miejsce i czas. Przynajmniej staram się to robić:)

To, co nie pomaga to intensyfikowanie lęków poprzez wymianę ich z innymi (tzw. rozmowy niewspierające, które nas osłabiają, rozbijają), przez czytanie / słuchanie zbyt dużej ilości negatywnych (= lękowych) wiadomości ze świata. Nie pomaga też trwanie w kołowrotku lękowych myśli, tworzenie negatywnych scenariuszy na przyszłość.

Pomaga powracanie, ciagle i na nowo, do tu i teraz. Do ciała, do oddechu, do dźwięków, do doznań zmysłowych. Do prostych, codziennych czynności wykonywanych z uważnością i świadomością. Do prostych praktyk, które dobrze znamy lub ktoś je dla nas prowadzi.

Pomaga pielęgnowanie świadomości połączenia z innymi. Sieć wsparcia, która naprawdę jest siecią, bo nie pozwoli nam utonąć w oceanie lęków. Pomaga  świadomość, że nie tylko ja się boję i to naturalne mieć obawy. Pozwolenie sobie. Pomaga odróżnienie lęku od strachu (który dotyczy realnego zagrożenia). Może być obecne w nas jedno i drugie. Pomaga rozmowa, żart, śmiech, zabawa, dobra książka, przytulenie, spacer…..

Zapytaj siebie samej / siebie samego co Tobie pomaga ukoić lęk? Zmienić swój stan uczuciowy z lękowego i negatywnego na rozświetlony i ufny?

I w jaki sposób na codzień możesz ten stan pielęgnować, powracać do niego?

Czasami lęk bywa tak intensywny, że zalewa wszelkie obszary kontroli, zdrowego rozsądku i duchowych wartości. Wtedy medytacja, afirmacja czy większość technik pracy z umysłem nie działa. Polecam w takim przypadku pracę z mantrą (nie trzeba śpiewać / wypowiadać na głos, można to robić także bezgłośnie). Mantra znaczy: “wibracja, która chroni umysł”. To medytacja, ale skupiona na jednym konkretnym dźwięku (frazie). Przeważnie są to słowa sanskryckie (to ważne, ale nie będę tu pisać o magii tego języka) dotyczące naszego połączenia ze Źródłem…..i przywracające je. Gdyż mantra ma moc sprawczą. Powtarzana, pozwala umysłowi oderwać się od lęku i nawykowych myśli. Wprowadza umysł w inną przestrzeń i dzięki skupieniu na powtarzanych słowach trzyma go w tu i teraz. (Możesz spróbować i zobaczyć czy jest to pomocne dla Ciebie.)

Jednak każdy sposób, który pozwala Ci na wprowadzenie więcej przestrzeni do umysłu i serca oraz elastyczności, relaksu i swobody do ciała, (a jednocześnie nikogo nie krzywdzi) jest dobry.

Podzielę się jeszcze jednym przykładem z doświadczenia. Tego bardziej z teraz. Miałam taki jeden moment, na początku epidemii, kiedy byłam w sklepie, robiłam zakupy, było sporo ludzi. Jeszcze nikt nie miał maseczek, ani nie utrzymywał dystansu. Nagle i znikąd zalała mnie fala paniki, że się zarażę. Poszukałam szybko jednej myśli wspierającej (a może raczej sama przyszła do mnie…). Usłyszałam w sobie “wyobraź sobie, że wszyscy ludzie w tym sklepie, ty także jesteście zarażeni. Wyobraź sobie, że wszyscy nosimy w sobie wirusa.” Poczułam w tym momencie ogromne współczucie, połączenie ze wszystkimi ludźmi. Nie było cienia lęku ani paniki. Po prostu moje uczucia zupełnie się zmieniły.

Dzielę się tym doświadczeniem, byś mógł / mogła jasno zobaczyć jak duży wpływ mamy na samych siebie, na nasz umysł, nasze uczucia, stan naszego ciała (wiemy od dawna, w jaki sposób obniżamy naszą odporność podążając za “negatywnymi” uczuciami).

Tutaj proponuję, za mottem z początku, dwa klucze: zaufanie i nasza podstawowa natura.

W psychologii buddyjskiej naszą podatwową naturą jest nasza wrodzona dobroć, mądrość, zdrowie. Jesteśmy wszyscy buddami schowanymi w glinianych naczyniach. Czasami nawet trudno dostrzec światło z wewnątrz – w sobie, w innych. Jednak właśnie ten czas pełen mroku (nie tylko i nie przede wszystkim związanego z pandemią) wzywa nas do wewnątrz. Odosobnienie jest symbolem tego kierunku. Nie znajdziemy uzdrowienia na zewnątrz. Nie rozwiążemy naszych (planety, ludzkości) problemów szukając wciąż nowych technologii na poziomie materialnym. Może to wezwanie do odwrócenia naszego myślenia, do nowego myślenia (metanoia)? Ruch, inspiracja, uzdrowienie iść powinny od wewnątrz. Uzdrawiając siebie, uzdrawiamy Ziemię, uzdrawiamy nasze relacje, uzdrawiamy świat. I to potrzebuje zostać wcielone w materialność. Dusza, serce, Bóg (czy cokolwiek tu uznasz za Twoją najwyższą wartość) powinny prowadzić. W dawnej normalności prowadziła nas często chciwość, agresja, ignorancja…..Wielki rachunek sumienia dla każdego z nas. A co robi tu lęk? Lęk, tak sądzę, tworzy zasłonę dymną. Gdy się boisz, nie ma już w Tobie miejsca na refleksję, na wsłuchiwanie się w siebie. W rytm Ziemi. W połączenie. Lęk łatwo podsycić i zaciemnić sytuację.

Szczególnie, gdy aktywowane są pierwotne lęki przetrwaniowe (śmierć, straszna choroba, głód, zamknięcie…) oraz lęki, których doświadczali nasi przodkowie (z powodu wojny, stanu wojennego, braku towarów, zamkniętych granic, cenzury, represji etc) możemy odczuwać obezwładniający charakter lękowych myśli. I mylić je z realnością. Rzeczywistość może być pełna negatywności, ale lęk nie pomaga nam stawić jej czoła. Przeciwnie, osłabia nas na poziomie psychicznym i fizycznym. Czy możemy więc wybrać inną odpowiedź?

Potrzebujemy przebudzić się, w wielu aspektach. Przebudzić się z naszych lęków i dostrzec, co jest za nimi. Może ważne pytania na które trzeba sobie odpowiedzieć, może działanie, które trzeba podjąć, może inne uczucia, któremu warto się przyjrzeć?…..Przebudzić się z naszych wyobrażeń, iluzji, oczekiwań, przywyczajeń, nostalgii…że jeszcze będzie dobrze, normalnie, że powrócimy do tego, co było. Potrzebujemy przebudzić się z naszej nawykowej egocentrycznej pesrpektywy. I zrozumieć, że naprawdę i pilnie potrzebujemy przemiany – każdy z nas. My jako ludzkość. Przemiany myślenia, odczuwania, zmiany w naszej relacji z samym sobą, z innymi ludźmi, ze światem przyrody. Że potrzebujemy wziąć odpowiedzialność, okazać odwagę, wyruszyć w nieznane. I porzucić wreszcie bagaż naszych i nie-naszych lęków, zahamowań, wątpliwości.

Zapytaj siebie co czujesz teraz, czytając te słowa? Czy nadal czujesz lęk? Czy myślisz co będzie z Tobą, Twoją rodziną, z Twoją pracą? Być może tak. Ale może udało Ci się także rozszerzyć perspektywę? Wykroczyć poza ja/mi/moje? Co będzie z Ziemią, co z przyrodą, co z ludźmi? I co ja mogę zrobić w tych sprawach? Od czego zacząć? Jaki jeden mały krok mogę dziś zrobić?

Pamiętasz? to, co pozwoliło mi na wyjeździe pokonać barierę lęku to przejście od myślenia do działania. Po prostu zrobiłam to, czego się bałam. Gdy uczyniłam pierwszy krok, lęk zniknął. Gdyż taki jest lęk:  wielki uwodziciel. Wciaga nas w swoją niską wibrację i gdy już mu na to pozwolimy (a mamy wpływ!) zabiera całą przestrzeń umysłu.

Jeśli znajdziemy w sobie / zbudujemy / zaufanie do naszej wewnętrznej świadomości, która jest większa, szersza i głębsza niż lęk będziemy mogli go w sobie pomieścić, utulić, wysłuchać (przez chwilę: emocja nie podkarmiana przez nasz umysł trwa chwilę…) i puścić wolno.

I jeszcze obrazek: wyobrażam sobie, iż ten szaman wypala w ogniu i przecina ostrym nożem wszelkie nasze lękowe myśli robiąc miejsce na to, co naprawdę ważne: na naszą świadomą obecność w swoim życiu, w świecie i podejmowanie nawet najmniejszych kroków, by świat ten mógł być dobry, zdrowy, mądry i piękny. Tak, jak my jesteśmy w naszej podstawowej naturze. Co się skrywa za maską Twojego lęku? Może Twoja prawdziwa, nieustraszona twarz?:)

***

I ludzie zostali w domu. I czytali książki, słuchali, odpoczywali, ćwiczyli, tworzyli sztukę, grali w gry, uczyli się nowych sposobów bycia i byli cicho. I słuchali głębiej. Niektórzy medytowali, inni modlili się, inni tańczyli. Niektórzy spotkali się z cieniem. I ludzie zaczęli myśleć inaczej. I zaczęli się uzdrawiać. A pod nieobecność ludzi żyjących w nieświadomy, bezmyślny i bezduszny sposób ziemia zaczęła się leczyć. A kiedy niebezpieczeństwo minęło i ludzie spotkali się znowu, dokonali nowych wyborów, wymarzyli sobie nowe obrazy i stworzyli nowe sposoby życia i uleczyli w pełni ziemię tak, jak uleczyli siebieIrene Valla (dziękuję Emi za podzielenie się )

 

Autorka: Barbara Annna Tyboń

http://www.creatifs.pl

https://www.facebook.com/batybon/

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s