Za co bierzesz odpowiedzialność?

Często inni oczekują od nas, że weźmiemy odpowiedzialność za coś, za kogoś.

Są odpowidzialności konieczne i opcjonalne. A nawet one dzielą się jeszcze na różne kategorie typu nadmierna odpowiedzialność czy, na drugim biegunie, unikanie odpowiedzialności. Czasami ta odpowiedzialność wynika z ról, jakie pełnimy w życiu.

Jednak istnieje jeszcze inny rodzaj odpowiedzialności – za siebie, swoje życie, za swoje szczęście i dobrostan. I należy on według mnie do rubryki “konieczna”.

(Już Kant w swojej etyce uwzględniał obowiązki wobec siebie, co nie było popularnym stanowiskiem. Według mnie to przełom w etyce. Skupienie tylko na powinnościach wobec innych może skutkować zaniedbaniem siebie i doprowadzić nas do stanu, w którym – tak czy owak – nie będziemy w stanie pomóc innym).

Nawet, jeśli brzmi to dość abstrakcyjnie, to mówiąc o odpowiedzialności wobec siebie  i za siebie, mam na myśli coś bardzo konkretnego:

W jaki sposób pielęgnujesz swoje dobre samopoczucie fizyczne i psychiczne?

Czy, gdy jest Ci ciężko, szukasz / dajesz sobie wsparcie?

Czy wiesz co Cię podnosi gdy upadasz i czy pozwalasz sobie, by po to sięgnąć?

Czasami mam wrażenie, że możemy więcej i mamy większy wpływ na siebie niż nam się wydaje.

Dla mnie w praktyce to, co powyżej ściśle łaczy się ze słuchaniem swojego ciała.

Nawet w bardzo prostych sprawach: potrzebuję iść do toalety – idę (nie czekam, bo jest “coś ważniejszego”); potrzebuję snu – śpię; jestem głodna – jem; zmęczona – odpoczywam; przytłoczona – dzielę na mniejsze kawałki, odpuszczam…

Staram się pamiętać o konieczności luzu, zabawy. I o tym, że mogę tworzyć radość w moim życiu, nie czekajac aż ktoś mi ją przyniesie. Wiem, że mogę doświadczać szczęścia nawet pośród cierpienia.

A, i znam osoby, które tak potrafią 🙂

Druga sprawa to moja odpowiedzialność za wpływ, jaki wywieram na innych ludzi, na środowisko, na świat.

Łatwo zwalniamy się z tych odpowiedzialności za pomocą rozmaitych sztuczek i mechanizmów psychologicznych.

Możemy uważać, że to druga osoba ma ze sobą problem i nie widzieć, że traktujemy ją w niewłaściwy sposób.

Możemy ukrywać przed inymi, a także przed samymi sobą nasze zachowania wywierajace destrukcyjny wpływ na środowisko.

Możemy rozmywać nasza odpowiedzialność mówiąc “tak już jest”, “tak zawsze było” czy przypisując ją większej grupie, społeczeństwu czy kulturze.

Jednak to, że “tak jest” nie oznacza, że nie mamy wpywu na zmianę sytuacji. A to, że destukcyjny wzorzec jest rozpowszechniony w kulturze, w jakiej żyjemy nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze codzienne wybory. I żaden z nich nie jest tak mały, by nie liczył się w poczet tworzenia rzeczywistości, w jakiej żyjemy.

To, czy sortuję śmieci; ile zużywam plastiku; ile kupuję ubrań i od kogo; czy wspieram loklanych rolników czy wielkie koncerny; ile zużywam wody…. To i wiele, wiele innych naszych decyzji przyczynia się do tego, jak wygląda nasz wspólny świat.

I nie chodzi o ocenianie siebie czy kogokolwiek. Sądzę, że najlepszym punktem do rozpoczęcia procesu “stawania sie zmianą, jaką chcesz widzieć w świecie” (Gandhi) jest zaczęcie od większej świadomości i uważności.

Nie chodzi o to, by powiedzieć sobie “od dziś rezygnuję z xyz”, a potem mieć wyrzuty sumienia. To nadal strategia siłowa.

Chodzi o refleksyjność i zadawanie sobie pytań przed każdą decyzją: czy naprawde tego potrzebuję? Jaki to będzie miało wpływ na mnie, na innych, na planetę? Co wspieram takim moim wyborem? Czy na pewno tego chcę?

W centrum miasta, bodajże w Londynie, postawiono automat z tanimi T-shirtami, za dwa funty można było kupić podkoszulki w różnych kolorach i rozmiarach. Dużo osób podchodziło do maszyny. Jednak zanim sprzedaż została sfinalizowana, wyświetlał się krótki film o warunkach pracy w Banladeszu, a następnie pytanie: czy te dwa funty nadal chcesz wydać na zakup czy może chcesz wspomóc fundację na rzecz bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego wytwarzania ubrań? Podobno ostatecznie nikt nic nie kupił!

Jest to tylko przykład, według mnie symboliczny, naszej odpowiedzialności za siebie i nasze wybory.

Na co chcesz wydawać swoją cenną energię życową?

Czy to w postaci pracy czy pieniędzy?

Na co chcesz poświęcać swój czas?

Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu i w jaki sposób bierzesz odpowiedzialnosć za to, by w zgodzie z tym  żyć?

Dla mnie te pytania były bardzo pomocne, by poukładać sobie kilka spraw związanych z pracą i życiem osobistym, z tematem pieniędzy, czasu i priorytetów.

 

 

 

autorka: Barbara Anna Tyboń

http://www.barbaratybon.edu.pl

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s